Wśród pytań, o nawadnianie wodą gazowaną, mineralną i sokami, to miłośnicy piwa pytają, licząc na potwierdzenie tezy, czy piwo nawadnia, tak jak woda?!
Często usłyszana informacja, zostaje rozpowszechniona w ekspresowym tempie. Nie zawsze jednak ze szczegółami, czego konsekwencją jest powielanie błędnej teorii. Jeżeli jakaś opinia jest pożądana, na przykład, że piwo nawadnia, to dodatkowych informacji, które dokładniej wyjaśniły by tę kwestię już się nie słucha, a często przekazuje dalej „piwo nawadnia”.
Do kwestii nawodnienia piwem też nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Przeczytaj wpis i dowiedz się, o co chodzi z nawadniającą funkcją piwa!
Zapewne lubiący piwo nie raz zastanawiali się nad tym czy to prawda lub też słysząc, że piwo nawadnia, sięgali po nie z dumą i bez wyrzutów. Picie piwa po wysiłku fizycznym, to dość popularny temat wśród osób aktywnych fizycznie. Można usłyszeć również, że piwo to izotoniczny napój. Jak jest naprawdę? Badacze postanowili, to sprawdzić.
Na początek na tapetę weźmy tradycyjne piwo alkoholowe.
Takie piwo dostarcza alkohol, z którym organizm musi sobie poradzić. W jaki sposób poradzić? Etanol wchłania się w jelitach, następnie przedostaje się z krwią do wątroby. Tam pod wpływem dehydrogenazy alkoholowej jest rozkładany na aldehyd octowy, który to jest związkiem, odpowiedzialnym za kaca. Aldehyd przemienia się w octan, a ten jeszcze w acetylo-CoA, ale tutaj już nie ma potrzeby wnikania w szczegóły biochemii. Obecność alkoholu jednak wymaga od organizmu dużej pracy i od razu mówię, że na pewno nie pomoże w regeneracji potreningowej (takie tezy też są słyszane).
Etanol powoduje między innymi zahamowanie działania wazopresyny – hormonu antydiuretycznego. Hormon ten pilnuje, by w organizmie było prawidłowe nawodnienie. Przez alkohol jego działanie jest zaburzone i dochodzi do utraty wody i elektrolitów z ustroju. Naukowcy poddali wysiłkowi grupę ludzi w temperaturze powyżej 30 stopni. Na celu było doprowadzenie do odwodnienia, u tych osób. Uzyskano średnią utratę płynów w ilości około 2,5% masy ciała. Po ćwiczeniach przy pierwszej próbie, wszystkie osoby otrzymały do picia wodę w ilości jakiej chcieli. Z kolei przy następnej próbie otrzymali do nawodnienia duże piwo w ilości 660 ml, mające 4,5 % alkoholu i dodatkowo wodę również w ilości jakiej chcieli. Mogli wypić piwo w ilości mniejszej niż butelka jednakże żaden z badanych tego nie zrobił. Z badań wynikło, że w obu przypadkach zostało zmniejszone odwodnienie w ilości niecałego 1 %. Zbadano też kolor moczu i inne wskaźniki odwodnienia i były one również do siebie zbliżone. Wniosek nasuwa się taki, iż nie można mówić, że picie piwa czy też ogólnie alkoholu jest korzystne dla zdrowia bo nie jest, jednakże tak samo nie można powiedzieć, że umiarkowana ilość wypitego piwa była niekorzystna czy szkodliwa podczas odwodnienia wywołanego treningiem. Podkreślam – umiarkowana ilość. Dodatkowo nie można piwa określić, jako napój izotoniczny, ani mówić że jest dobrym nawadniającym napojem i wciąż odradza się ten sposób. Jeśli już, najbardziej sprawdzoną opcją byłoby piwo, o niskiej zawartości alkoholu (2% obj.).
Co z piwem bezalkoholowym?
Piwo bezalkoholowe, jak nazwa wskazuje nie zawiera alkoholu. Zawartość w nim wody i minerałów faktycznie może nawodnić organizm. Jednak jest „ale”, ponieważ aby piwo bezalkoholowe zawierało korzystne składniki, to ważne jest by nie było pasteryzowane, a najlepiej też niefiltrowane. Tak, takie piwo jest trudniejsze do zdobycia na sklepowej półce. Takie piwo może zawierać w składzie polifenole, magnez, potas, sód, niacynę, elektrolity, witaminy z grupy B, jak również węglowodany.
Czy zatem piwo bezalkoholowe jest izotonikiem?
EFSA czyli Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności definiuje izotonik, jako napój, którego osmolalność wynosi pomiędzy 270, a 330 mOsmol/kg. Chodzi o to, że w takich warunkach płyn ma stężenie, które jest podobne do osocza krwi, a więc się szybko wchłania. Zbadano 13 piw bezalkoholowych z czego jedynie 3 wykazały cechy napoju izotonicznego. Inne były napojem hipotonicznym, a więc mające niższą osmolalność niż płyny ciała. Napój hipotoniczny jest lepszy w momencie krótszych treningów (np. krótkie biegi), a przy większym ryzyku odwodnienia, kiedy potrzeba lepszego nawodnienia ustroju (długi i intensywny trening) – izotoniczny.
Na rynku dostępne są co prawda piwa izotoniczne, mogące stanowić napój po treningu. Co wiemy na ich temat?
Podczas jednej z zimowych olimpiad sportowcy niemieccy stosowali piwo izotoniczne bezalkoholowe. W związku z odniesionym dużym sukcesem przez tych sportowców, piwa poddano badaniom. Wykazano, że łagodzą stany zapalne i infekcje górnych dróg oddechowych. Jeden z wykładowców medycyny sportowej na Uniwersytecie w Monachium opublikował wyniki badań, które potwierdzają regenerujące właściwości bezalkoholowego piwa. Badanie zostało wykonane na dużej grupie ludzi. Jedna grupa otrzymywała piwo bezalkoholowe, które zawierało związki o cechach antyoksydantów, a druga grupa placebo (spienione, bezalkoholowe piwo, które było pozbawione antyoksydantów). Zauważono w badaniach, że u sportowców, którzy mieli piwo bogate w antyoksydanty było zmniejszone ryzyko zakażenia górnych dróg oddechowych, mniejsze narażenie na stany zapalne, a więc i lepsza regeneracja. Pijąca piwo bogata w antyoksydanty grupa, w porównaniu z tą, co otrzymywała placebo, miała aż 20-procentową redukcję aktywności białych krwinek, co świadczyło o zmniejszonym stanie zapalnym.
Należy pamiętać, że nawadnianie piwem alkoholowym, to nie jest dobry pomysł. Kategorycznie odradza się również piw smakowych (nawet bezalkoholowe, ponieważ zawierają cukier i aromaty). Piwo bezalkoholowe potrafi nawodnić organizm jednakże taki napój można polecić osobie, która ma aktywność fizyczną. Jeśli Twoja aktywność fizyczna jest niska – pij po prostu wodę. Jak widzisz zgodnie z badaniami nie każde piwo nawodni. Dodatkowo pamiętaj, że piwo zawiera węglowodany! W związku z tym zawiera również kalorie. Pamiętaj, że na utrzymanie prawidłowej masy ciała wpływa ilość przyjętych w ciągu dnia kalorii (również z napojów).

mgr Katarzyna Kaszyca
dietetyk kliniczny
Jestem absolwentką Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, a także licencjonowanym specjalistą zdrowia publicznego, członkiem Polskiego Stowarzyszenia Dietetyków. Ponad to ukończyłam Międzynarodową Akademię Medycyny Komplementarnej zdobywając wiedzę z zakresu naturoterapii i fitoterapii.
Od ponad 8 lat prowadzę prywatna praktykę przyjmując pacjentów z szeregiem dolegliwości zdrowotnych. Dzięki nabytej wiedzy i doświadczeniu staram się wspomagać leczenie farmakologiczne dietą.
Kliknij, aby poznać mnie lepiej.