W dzisiejszych czasach jakość mięsa i wędlin pozostawia wiele do życzenia. Niestety nigdy nie wiemy co tak naprawdę jest w środku produktu mięsnego. Antybiotyki, konserwanty i inne dodatki skutecznie nas zniechęcają do jedzenia tych produktów. Oczywiście zawsze znajdą się zwolennicy – ale jednak częściej słyszę, że wolicie zrezygnować z wędlin na rzecz innych produktów.

„Proszę w diecie uwzględnić mniej wędlin i mięsa bo mnie ostatnio odrzuciło” – to Wasze słowa, które często słyszę przeprowadzając wywiad żywieniowy! Nic dziwnego, mam takie same odczucia na widok sklepowych wędlin. Jakość wędlin znacząco spadła w porównaniu do tych z czasów naszych mam i babć. Częściej hodowali swoje zwierzęta, sami je karmili dzięki temu jakość mięsa, jak również wędlin była zdecydowanie wyższa. 

Ja korzystam z umiejętności mojego męża i nie kupuję w sklepie wędlin. Dzięki temu mam smaczne, domowe wędliny bez chemicznych dodatków. Jadam je niezwykle rzadko – ale wiem, że ich skład różni się zdecydowanie od tych sklepowych, mimo procesu wędzenia, są bardziej zdrowe. Was też do tego zachęcam! Jeśli nie macie takiej możliwości, to zamiast szynki kupionej w sklepie, możecie kupić mięso, doprawić ulubionymi ziołami, upiec w piekarniku, w rękawie, czy naczyniu żaroodpornym. Oczywiście należy pamiętać, że jakość swoich wędlin również będzie uzależniona od rodzaju mięsa, jakiego użyjecie do wyrobu. Dla urozmaicenia podczas przygotowywania domowych wyrobów możecie przygotować nie tylko mięso, ale też wędzoną rybkę czy serki. 

Z czego powinna składać się wędlina? 
Z mięsa w 100%, 50% czy 30%? 
Z czego faktycznie się składa?

Niestety lista jest długa i nie mam na myśli rodzajów mięsa! Zobacz przykładowy skład jednej z wędlin, po którą sięgnęłam podczas zakupów, aby móc Wam napisać rzeczywisty skład.

Poniżej pierwszy przykład. 

Filet wędzony, skład: mięso z piersi z kury (48%), woda, skórki z kurczaka, skórki wieprzowe, sól, białko sojowe, ziemniaczana skrobia, substancje zagęszczające (E407, E425), maltodekstryna, glukoza, stabilizator (E451), przeciwutleniacz (E316), cukier, wzmacniacze smaku (E621, E635), tłuszcz z kurczaka, aromaty (mleko włącznie z laktozą, jaja, soję, seler), ekstrakt z drobiu, warzywa, pieprz, regulatory kwasowości (E330, E261, E326), ekstrakty przypraw, substancja konserwująca (E250). 

A tu drugi przykład. 

Szynka, skład: mięso wieprzowe 87 %, woda, sól, glukoza, stabilizatory: trifosforany, difosforany, polifosforany, fosforany sodu, przeciwutleniacz izoaskorbinian sodu, substancja konserwująca azotyn sodu. 

O ile zjadasz 1-2 razy w tygodniu wędliny i nie więcej to może utrzymasz swój stan kilka lat w zdrowiu, ale jeśli jadasz je codziennie lub kilka razy dziennie to BARDZO obawiam się, o Twoje zdrowie! Wędliny nie powinny być spożywane częściej niż 2 razy w tygodniu! 

Wiesz co stoi za tymi ograniczeniami i co wyżej wymienione dodatki mogą robić z Twoim zdrowiem?! 
Spożycie wędlin zwiększa ryzyko raka! WHO zaliczyło przetworzone produkty mięsne jako czynnik, który zwiększa ryzyko pojawienia się nowotworu. Organizacja ta ostrzega, że spożycie ok. 50 g dziennie wędlin może nasilać ryzyko zachorowania na raka trzustki, prostaty, jelita grubego. Badania wskazują, że azotyn sodu ma wpływ na rozwój chorób układu trawiennego i wykazuje działanie rakotwórcze. Poszukiwane są substancje, które mogłyby go zastąpić. E407 to karagen, który może powodować stany zapalne jelit. Fosforany mogą rozregulować gospodarkę mineralną i upośledzać wchłanianie wapnia oraz syntezę witaminy A i D – to może zwiększać ryzyko osteoporozy. Izoaskorbinian sodu (E316) ma ustaloną dzienną dawkę, która nie powinna przekraczać 6 mg/kg masy ciała/dobę. Nie jest uznany za rakotwórczy, może wywołać alergię, ale czy zastanawiałeś się ile możesz go spożyć jeśli zjadasz nadmierne ilości wędlin? W wędlinach znajdują się też WWA – wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, uznawane za nowotworowe substancje. Poza tym dużo nasyconego tłuszczu i soli, które bardzo niszczą Twoje serce!

Zgodnie z badaniami Polacy zjadają dwa razy więcej mięsa niż się zaleca… A Ty? Ile zjadasz?

mgr Katarzyna Kaszyca

mgr Katarzyna Kaszyca

dietetyk kliniczny

Jestem absolwentką Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, a także licencjonowanym specjalistą zdrowia publicznego, członkiem Polskiego Stowarzyszenia Dietetyków. Ponad to ukończyłam Międzynarodową Akademię Medycyny Komplementarnej zdobywając wiedzę z zakresu naturoterapii i fitoterapii.

Od ponad 8 lat prowadzę prywatna praktykę przyjmując pacjentów z szeregiem dolegliwości zdrowotnych. Dzięki nabytej wiedzy i doświadczeniu staram się wspomagać leczenie farmakologiczne dietą.

Kliknij, aby poznać mnie lepiej.

0 komentarzy